A ja żem jej powiedziała... ta książka to petarda Wydawało się, że nic już nas nie zaskoczy w internecie.
Prosto, zwięźle, szczerze i bez owijania w bawełnę. Mówi o show-biznesie, celebrytach, współczesnych snobizmach, fobiach i modach.
Tylko kilka zdań, a jest w tym ciepło, doświadczenie i życiowa mądrość. A ja żem jej powiedziała, Kaśka, szczęścia nie poudajesz mówi Nosowska.
Zadałam sobie pytanie, co w tym zajęciu sprawia mi autentyczną przyjemność, na którym etapie działalności jestem najbardziej sobą, w sobie, czuję się bezpiecznie, a w okolicy serca wzrasta temperatura. Ten samotny moment, kiedy z chmary słów wyłapuję te, które najlepiej opowiedzą emocje.
O druzgocącym wpływie portali społecznościowych na nasze życie, o dylematach partnerstwa, problemach w okiełznaniu nastolatków, o miłości do jedzenia i terrorze rynku reklamowego. O tym, że czarny nie wyszczupla, a seks tantryczny nie polega tylko na faszerowaniu, faszerowaniu, faszerowaniu.
Z perspektywy dojrzałej kobiety mówi o konsekwencjach tłumienia swojego głosu wewnętrznego, konieczności polerowania intuicji złotą łyżeczką i potyczkach z wewnętrznym krytykiem, zwanym przez nią puczystą. Są zbyt ograniczone by zawojować świat, ale wystarczające, by być wdzięczną, lubić życie i oddychać swobodnie.
Nieoczywiste, głębokie, błyskotliwe, świetnie napisane i bawiące do łez.