Strefa głębinowa, do której zaprasza nas Marzena Orczyk-Wiczkowska w swojej książce, tym różni się od rzeczywistej, że nie mieści się w żadnej ze stref głębokościowych mórz, oceanów czy głębokich jezior. Tam strefę abysalną cechują: ubóstwo pokarmowe, brak światła i niskie temperatury.
Poetycką przestrzeń Abisalu należałoby natomiast przedstawiać zgoła odmiennie - tutaj ciemne, wątłe światło skanuje obszary o bardzo wysokim współczynniku ciepłoty, co - w połączeniu z niezwykłym, przekraczającym skale i normy emocjonalnym ciśnieniem - daje efekt piorunujący. W roku 1960 Jacques Piccard oraz Don Walsh w batyskafie ,,Trieste" dotarli do najgłębszego zmierzonego wówczas miejsca na Ziemi.
W roku 2022 Marzena Orczyk-Wiczkowska zdaje się schodzić jeszcze głębiej, będąc wyposażona przy tym zaledwie w edytor tekstu lub pióro, które dają jej czytelnikom jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa. Myśli, które się wynurzają z Abisalu, eksplodują ponad powierzchnią tekstu.
Paweł Lekszycki Choć Autorka zabiera nas w najgłębsze strefy mórz czy oceanów, to jednak - zapewniam - żadnego tu lania wody.