"- Wiesz? Łapię się coraz częściej na tym, że nie chce mi się żyć - powiedziałaś.
Oczywiście od myśli do czynów jest droga daleka, ale pustka, ciemna dziura mnie nie przeraża.Leżeliśmy obok siebie. Patrzyłem na ciebie, na twoje jasne włosy rozrzucone na poduszce, na białą, jedwabną koszulę nocną.
Wpatrywałaś się we mnie z tym dziwnym, zagadkowym wyrazem twarzy i mówiłaś dalej:- To uczucie niekiedy we mnie narasta, a czasem się cofa. Mówić o tym też coraz mniejszą mam ochotę.- Porozmawiajmy, proszę - powiedziałem, gładząc delikatnie twoją głowę.- Gdy z tobą o tym rozmawiam, poddaję się potrzebie spuszczenia tego napięcia, które mnie męczy, ale zarazem czuję, że jeszcze bardziej oddalam się od tej Róży, której ty byś chciał i którą ja chciałabym być dla ciebie - ciągnęłaś nieśpiesznie.