Drogi czytelniku, Jeżeli czytasz ten tekst, to może oznaczać jedno: sięgnąłeś po „Anathemę”. Pozwól jednak, że zaznajomię Cię z genezą powstania utworu.
- Około trzech lat wstecz rozpocząłem pisanie tej historii.
- Sprawa jednak okazała się bardziej skomplikowana, niż sądziłem.
- Długo szukałem materiałów, a znajomy udał się do jednego z duchownych egzorcystów.
- Okazało się, że nie istnieją opracowane materiały na ten temat.
- Nie poddawałem się.
- Bardzo chciałem napisać tę opowieść.
- Niczym się nie zrażając, szybko przystąpiłem do realizacji projektu.
- Krótko po rozpoczęciu wyjechałem na Podkarpacie, w rodzinne strony.
- To była wczesna wiosna.
- Sam dom jest sterylny, często sprzątany.
- Czy był to dla mnie znak?
- Nie wiem.
Jakie było moje zdziwienie, kiedy podczas sprzątania domu znalazłem nieżywego motyla w miejscu, w którym nie mógł się nigdy pojawić. Ale poczułem coś w rodzaju niepokoju, poczułem się dziwnie, ale z kontynuowania pisania nie zrezygnowałem.
- Ostatecznie napisałem utwór mający około siedemdziesięciu tysięcy znaków.
- Jednak z przerażeniem obserwowałem, że w moim życiu zaczynają się dziać fakty jakby wyciągnięte z kart powieści.
- Tragedie spotkały mnie, jak i moją rodzinę.
- Po blisko dwóch latach wróciłem do tekstu.
- Trudno jest opisać to, co mi towarzyszyło w trakcie sklejania kolejnych części.
- Czytając tekst, zastanawiałem się nad sensem wydania.
- Obawiałem się, że potencjalny czytelnik może opacznie zrozumieć tekst.
- Pojawiły się myśli, aby napisać wszystko od początku.
- Ostatecznie postanowiłem niewiele zmieniać, właściwie dopisałem scenę spotkania Marka z Pawłem w Polsce.
- Okazało się, że pojawiły się kolejne przeszkody.
Ostatecznie postanowiłem wyciąć kilka scen, a pozostały tekst rozdzieliłem na mniejsze rozdziały, zapisując je na dysku twardym w komputerze. Mój serdeczny przyjaciel, będący autorem okładki powiadomił mnie, że kiedy zapisał pliki z okładkami na dysku, jego komputer uległ poważnej awarii.
- Ostatecznie plik z danymi udało się odzyskać po kilku dniach.
- Postanowiłem uczynić to celowo, skupiając się na głównej postaci i jej przemianie.
„Anathema” może się wydawać opowieścią, która ma kilka niejasnych stron, nie do końca dopracowaną. Pełna wersja była dopracowana w każdym calu, ale los chciał, aby było inaczej, a wypadki mające miejsce na przestrzeni ostatnich lat przekonały mnie do zaakceptowania faktu, że słowo pisane promieniuje poza nasze wyobrażenia i nie pozwala na kolejne poprawki.
- W mojej głowie istniała potrzeba napisania tego tekstu, chociaż byłem o krok od całkowitego wykasowania pliku.
- Czytelniku.
- Oddaję w Twoje ręce historię, która w pewnej mierze jest prawdziwa.
- Jako autor czułem potrzebę rozliczenia się z przeszłością.
- Jak każdy piszący mam własne wyobrażenie na temat tego utworu.
- Marzę, aby ktoś zrozumiał sens i przesłanie tekstu.
- Jakie?
- To już zostanie tajemnicą autora.
- Jednego jestem pewien.
- W życiu nic nie dzieje się przypadkowo.
- Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Ciebie do przeczytania tej historii.
- Piter Murphy Urodziłem się i dorastałem na Podkarpaciu, wśród dzikiej przyrody.
- Lubię tam wracać w wolnym czasie.
Tekstu, który powstawał w dużym bólu, a ja jako autor przeszedłem po drodze prawdziwe koszmary. To magiczne miejsce, pełne tajemnic z przeszłości, miejsce, w którym czas wolno płynie.
- Piszę odkąd pamiętam, ale publikować zacząłem stosunkowo niedawno.
- Moje teksty dostępne są w antologiach wydanych w sieci.
- Jestem autorem powieści „Trzy”.
- Człowiek jest zagadką i to właśnie ludzie są bohaterami moich utworów.
- Moje utwory kieruję głównie do kobiet, gdyż o nich piszę.
- Wyjątkiem jest „Anathema”.
- Aktualnie pracuję nad opowiadaniami grozy.
W sieci prowadzę bloga pisanyinaczej.blogspot.com Oprócz literatury interesuję się psychologią, filmem, sportami.