Aniele, stróżu mój... szeptaliśmy przez setki lat.
Mroczną atmosferę książki równoważą pełne humoru dialogi, a postapokaliptyczny mrok rozjaśniają promyki nieoczekiwanie rodzącego się uczucia, które może ocalić świat. Państwa upadły, szpitale, szkoły i urzędy stoją puste, nie działają komórki.
Za dnia na ulicach rządzą brutalne gangi, ale gdy zapada mrok wszyscy wracają do kryjówek, kryjąc się przed grozą Najeźdźców. Niektóre piękne, inne jakby wyjęte z najgorszych koszmarów, a wszystkie nadludzko potężne.
Siedemnastoletnia Penryn wyrusza w desperacki pościg, żeby uratować życie młodszej siostry, która została porwana. Oboje przemierzają Kalifornię, niegdyś piękną i słoneczną, dziś kompletnie zniszczoną i wyludnioną, a wszechobecna śmierć niejednokrotnie zagląda im w oczy.
Na końcu podróży, w San Francisco, każde z nich stanie przed dramatycznym wyborem.