Obracał kartonik w dłoni. Klamerki leżały na jego biurku, gdy je wyciągnął, zadzwoniły cichutko.
Przyszły chwilę przed jego wyjściem z pracy, ona już wyszła, gdyby była w biurze, już by tam szedł. Rano zmiotła wszystko, wzięła sobie do serca jego uwagi, poprawiła całość projektu, a nawet zrobiła więcej: wywindowała go na taki pułap, że wątpił, czy sam umiał to zrobić.
Przez to miał na nią jeszcze większą ochotę, kręciło go, że jest taka bystra i zdolna. Do tego on lubi, gdy jego partnerki są uległe, a ona chociaż lubi ból i pragnie zniewolenia do uległych nie należy.
Karę, nagrodę, a może to i to?