"Autodafe" Karola Samsela to tom wstrząsający. Pod powierzchnią językowych łagodności kryjący światy niepokojące i przerażające.
Książka rozpoczyna się od miękkiego zdania: ,,Mam aksamitne rękawiczki, wyobraź sobie, proszę. / Mam perłowe nausznice", ale już po chwili mowa jest o ciemności, piwnicach i brudzie, mroku, lęku, i przedzieraniu się przez nicość i kręgi pustki.
Powraca też autotematyzm, wydzieranie językowi słów, zdań, fraz, metafor, szukanie u innych poetów mowy ciemno-jasnego świata. Ale jest tu coś jeszcze: zbiór Samsela przypomina poemat dygresyjny, nowoczesny, modernistyczny, dziki i nieokiełznany, zahaczający o wielość zadziwiającej egzystencji, próbujący objąć kształt groteskowej rzeczywistości, w której wszyscy toniemy jak w gęstej smole.