Roboty wyemancypowały się spod władzy ludzi i nikt nie mógł zabronić im kultywowania średniowiecznych obyczajów. Niemożliwe?
Rycerzami były więc zmechanizowane, dobrze naoliwione roboty, a rolę czarnoksiężników przejęli uczeni konstruktorzy, którzy potrafili dużo więcej niż inni. Stanisław Lem podobno bardzo szybko - jak na siebie - napisał ten zbiór krótkich opowieści, podporządkowanych wspólnemu zamysłowi.
W doskonałym zestawieniu baśni i science fiction odwołał się do języka Sienkiewicza i do pamiętników Paska oraz stworzył język zwany starobocim.