Za mitem zamachu na Hitlera 20 lipca 1944 roku kryje się szczególny antysemityzm niemieckiej szlachty XIX i XX wieku. W kręgach arystokratycznych często uważano Żydów za "obcych rasowo", za zagrażających szlacheckiej "czystości krwi".
To rzekomo Żydzi ponosili winę za rewolucje, klęski wojenne, obalenie monarchii i stworzenie Republiki Weimarskiej. Podąża śladami błyskotliwego ciotecznego pradziadka, barona Börriesa von Münchhausena, autora ballad, który wydawał się przyjacielem Żydów ...
Nas, dzieci, nazywano niekiedy "Jungvolk", albo robiono coś "aż do zagazowania". Kiedy później po raz pierwszy usłyszałam - nie pamiętam już, w jakich okolicznościach - o wymordowaniu Żydów europejskich, postanowiłam, że nigdy nikogo nie nazwę "Żydem", a przede wszystkim żadnego Żyda, ich bowiem nie chciałam w żadnym wypadku urazić.
Marzyła o czasach, kiedy ludzie jeszcze znali swoje miejsce, pokornie podporządkowywali się interesom obszarnika, ponieważ "umysły ludu [\ nie są jeszcze zatrute przez obcych rasowo": "W Saksonii-Altenburgu żaden Żyd nie mógł przebywać dłużej niż dwanaście godzin." Fragment Jutta Ditfurth, ur. w 1951 roku w Würzburgu, jest socjolożką, publicystką i działaczką polityczną.
W latach osiemdziesiątych XX wieku była przewodniczącą Partii Zielonych, w 1991 roku wystąpiła z niej i w tym samym roku została współzałożycielką Lewicy Ekologicznej. Opublikowała kilkanaście książek, między innymi: Feuer in die Herzen, Gegen die Entwertung des Menschen (1997), Ulrike Meinhof.
Die Biografie (2007) i Krieg, Atom, Armut.