Bo moje siostry opowiada historię młodego mężczyzny, przekreślonego przez los jeszcze... przed urodzeniem.
Czy to z powodu rodzinnego naznaczenia, braku miłości, czy też wrodzonego zła, które tylko czeka, by podnieść łeb i ugryźć, staje się człowiekiem odrzuconym i samotnym. To opowieść mężczyzny wychowanego w rodzinie alkoholików, poniewieranego przez pięć starszych sióstr, które wini za swoje wszystkie nieszczęścia i złe wybory.
Ale to on, własnymi rękami, niszczył miłość i rodzinę, które mogły stać się jego ratunkiem. Z recenzji: Mocna, wstrząsająca spowiedź, aż miejscami kusiło, by przestać czytać, odwrócić wzrok, nie patrzeć, nie widzieć.
Są takie historie, są takie widoki, że musisz je poznać, musisz je wchłonąć, przetrawić. I żyć dalej, stając się trochę mądrzejszym i wierząc, że mimo wszystko świat nie jest taki beznadziejny.
Że mamy tu jednak coś do gadania, jakąś, cholera, wolną wolę i możemy wybrać dobro, zamiast tkwić w bagnie przeznaczenia. Przeraziłem się, bo naraz odkryłem, że to o mnie i moim ojcu historia jest...