Życie polskich emigrantów w Ameryce to nie tylko pot, poniewierka i społeczna degradacja. To przede wszystkim próba odnalezienia siebie w bezwzględnym świecie, w którym nie ma miejsca na słabość.
Marzący o kupnie własnego mieszkania w Warszawie Boj szuka wszelkich sposobów, by zarobić, a jednocześnie nie zwariować. W Polsce magister, za Wielką Wodą zajmuje się sprzątaniem, myciem naczyń i budowlanką.
Miota się od jednego wynajętego kąta do drugiego, czekając, aż i jemu spełni się American dream. A gorąca woda musiała lecieć ciągle, bo kolejne gary, miski, talerze, sztućce były do zmywania dziesiątki ich, setki, do obrzydliwości.
Czuł sztywność nóg, jego ręce przepuszczały przez pięć godzin pracy masy brudnych naczyń, ale nogi nie wykonywały prawie żadnych ruchów i sztywniały. Kiedyś Chińczycy za miskę ryżu codziennie pracowali w USA, dzisiaj my z komunistycznej Polski ociekamy potem za parę dolarów.
Rodzimy się na biedę, na znój, los człowieka od tysięcy lat jest niezmienny. Swoje wiersze, a także prozę publikowałem w itd, Radarze oraz w Literaturze.
Następnie pracowałem w różnych instytucjach kultury, jednak pewien komuch alkoholik wyrzucił mnie na bruk i w stanie wojennym zostałem bez środków do życia.