"Tych, którzy mieli szczęście śledzić ostatnie dni złotej ery tenisa, i tych, którzy tylko o niej słyszeli, Steve Tignor przenosi w tamten elektryzujący, a zarazem odurzający czas. Świat pełen porywających meczów i największych osobowości, jakie widziały korty.
To opowieść inteligentna, zabawna, smutna, czasem pełna słodyczy. Mary Carillo "Steve Tignor - piszący o tenisie z taktem, przy tym błyskotliwie i krytycznie zabawnie - pokazał, co potrafi.
Mistrzowskim przekazem znawcy przedmiotu sprawił, że czytelnik nie wie, gdzie wolałby być: na trybunach kortu podczas jednego ze spotkań Borga z McEnroe czy z oboma na bankiecie w Studio 54". w ostatnim meczu US Open Björn Borg, stoicko spokojny Szwed, najbogatszy i najsławniejszy tenisista w dziejach, przegrał finałowy pojedynek z niepokornym młodym rywalem: Johnem McEnroe.
Podszedł do siatki, bez słowa uścisnął dłoń Amerykanina i zniknął z tenisa, w którym dominował przez dekadę. Nikomu wówczas nie przyszło do głowy, że właśnie kończy się epoka, którą w znacznej mierze tworzyli Borg i trzej pozostali półfinaliści US Open 1981: McEnroe, Jimmy Connors i Vitas Gerulaitis.
Wcześniej, przez niemal sto lat trawniki kortów zarezerwowane były dla zamożnych amatorów, dżentelmenów. Ostatni turniej owej złotej ery - US Open 1981 - stał się kanwą do przedstawienia życia i kariery tenisistów, dzięki którym tak bardzo zapadła ona ludziom w pamięć.
Ilie Năstase, rumuńskiego błazna, przekraczającego granice przyzwoitego zachowania i smaku. Gerulaitisa, czarującego nowojorczyka, stałego bywalca Studia 54.
I Ivana Lendla, czeskiego robota, zwiastuna dynamicznej przyszłości tenisa. Jeden dobrze prosperował, innemu się upiekło, jeszcze inny przegrał z kretesem.