Triada Jarosława Iwaszkiewicza: przemijanie, erotyzm i śmierć - nie ma sobie równych w literaturze światowej. Jeżeli uzupełnimy ją o wyrafinowaną zmysłowość, która u tego autora pozostaje w ciągłej kontrze wobec bezprawia istnienia, to w przedstawionym tomie pisarz osiągnął mistrzowskie spełnienie.
Przede wszystkim w Brzezinie, gdy do owej triady dołącza i okrucieństwo życia, i jego banał w bezdyskusyjnym pięknie świata. Zakończenie uwodzicielskich Panien z Wilka jest niezapomniane w swym spokoju, oczywistości, dyskrecji, niczym podpowiedziane przez Absolut.
A Matka Joanna od Aniołów to wielka historia miłosna z egzotycznej i jednocześnie prawdziwej, można by rzec udokumentowanej, rzeczywistości. Renoma pozostałych opowiadań nie dorównuje wymienionym trzem, nie z powodu jakości, ale szczęścia.
Iwaszkiewicz nie jest sposobem na ich ekscesy, gdyż jak każdy olimpijczyk jest ponad i obok, ale okazją, by przynajmniej na chwilę o nich zapomnieć. To, oczywiście, tylko jeden z powodów, aby Brzezinę i inne opowiadania poznać lub do nich wrócić.