Piotr, były policjant, przez przypadek trafia na ślad niezwykłej historii dwóch rodzin. Zgodnie z ostatnią wolą zmarłej babci swojego najbliższego przyjaciela postanawia zagłębić się w mroki przedwojennych relacji polsko-ukraińskich na Wołyniu oraz powojennych na Ziemiach Odzyskanych.
- Dzień po dniu nieubłagana rzeczywistość odsłania tragizm losów Zielińskich i Sobczuków.
- Czy śmierć Jana Zielińskiego była tylko wypadkiem?
- Jaką rolę w wydarzeniach sprzed lat odegrali Ukraińcy mieszkający w sąsiedniej wsi?
- Czy prawda rzeczywiście ma wyzwalającą moc?
- Kości zostały rzucone wiele lat temu, ja musiałem je pozbierać.
- Zabrzmi to banalnie, ale tak to się mniej więcej zaczęło.
- Właściwe to może kilkadziesiąt lat wcześniej i kilkaset kilometrów dalej.
Stwierdzić, że ta historia była niesamowita, to jakby nic nie powiedzieć. I nie chodzi o to, że to, co się wydarzyło ponad pół wieku temu, porażało tak bardzo.
- I to na moich oczach.
- Kiedy dowiadywałem się o pewnych zdarzeniach, nie mogłem w nie uwierzyć.
- Ze zrozumieniem miałem chyba jeszcze większy problem.
- Przerastały one wyobraźnię każdego z nas, nie mówiąc już o mojej.
Przerażało, że to, co się kiedyś stało, nadal wpływało na losy ludzi. Pewne historie miały miejsce przed laty, nie miałem na nie żadnego wpływu ani bladego pojęcia, że mogły zaistnieć.
- Teraz wiedziałem, że to był mój problem