Opowiadanie z czasów prześladowania Unii przez władze rosyjskie na Podlasiu. Większość struktur Kościoła unickiego znalazła się w granicach Rosji po trzech rozbiorach Polski.
Przed I rozbiorem Polski Kościół unicki był jednym z największych związków wyznaniowych w Rzeczypospolitej, z ośmioma diecezjami: kijowsko-wileńską (metropolia), łucką, lwowską, połocką, przemyską, chełmską, pińską i włodzimierską. Kolejni władcy Rosji negatywnie odnosili się do unitów, z reguły postrzegając ich jako prawosławnych, którzy pod przymusem przyjęli jurysdykcję papieża i przy pierwszej okazji wystąpią z niej.
Szeroko zakrojona działalność na rzecz nawracania unitów na prawosławie została podjęta na ziemiach białoruskich i litewskich już za rządów Katarzyny II. Administracyjną likwidację Kościoła unickiego poprzedziła długofalowa kampania upodabniania obrzędów unickich do prawosławnych koordynowana przez biskupa litewskiego Józefa Siemaszkę.
W procesie przymusowego nawracania ludności zastosowano bezpośrednie środki przymusu; w Pratulinie i Drelowie starcia unitów z wojskiem rosyjskim przyniosły ofiary śmiertelne.