Kolejna część cyklu Zza zasłony czasu zabiera nas w podróż do lat osiemdziesiątych, podczas której poznamy realia OOC, czyli Oddziałów Obrony Cywilnej. Autor, jedyny wówczas cywil wśród kadry wojskowej, pełnił w tejże placówce funkcję zastępcy komendanta ds.
Dzień w dzień starał się wypełniać swoją rolę najlepiej, jak potrafił, ale zadanie to nie należało do łatwych. Próby zaznajomienia junaków z podstawową wiedzą o Polsce i świecie, walka z alkoholem, ściąganie podopiecznych z samowolnych oddaleń, reagowanie na nagłe zaburzenia psychiczne czy bójki na tym, w dużej mierze, skupiała się praca kadry oddziału.
Dzięki barwnym, pełnym zabawnych anegdot wspomnieniom, mamy okazję przyjrzeć się z bliska realiom PRL-u, w których absurd gonił absurd, oraz zadać sobie pytanie: Czy na pewno dzisiaj tak wiele się zmieniło? OOC, znaczy oddziały obrony cywilnej, istnieją już długo.
Są przy wojsku, straży pożarnej, w szpitalach i różnych fabrykach. () To są proste chłopaki, trzeba ich trochę z historii podciągnąć, poopowiadać, co się w kraju i na świecie dzieje.
Zawahał się, ale dokończył: Czasem też są problemy z nimi, jak wszędzie. Wiadomo, są młodzi, to się nieraz posprzeczają.
Jak dotąd w cyklu Zza zasłony czasu ukazały się cztery książki (Syberia, inny świat; Młodości szczęśliwa; Wileńszczyzna w miniony czas; Czas dorosłości).