Dorastanie w czasach PRL-u nie jest łatwe. Trzeba uważać na to, co się robi i mówi, bo ściany mają uszy, a pytań przecież nie ubywa.
Choć Zyga stara się, jak może, los ciągle płata mu figle. Jak nie apel, na którym dyrektor po raz kolejny ruga Zygę, to koleżanka roztrzaskująca jego ukochaną gitarę o bruk z zazdrości.
Oby ta karma, o której mówił hipis, naprawdę istniała