Szczęście pojawia się zupełnie nagle. (…) Zazwyczaj w momencie pogodzenia się z życiem, z tym, co jest, i docenienia tego, co jest.
Pierwsza sprawa, którą chciałem rozwikłać, to śmierć ukochanej Eli, ale się nie udało. Moja siostra Anna wierzy w boży plan i że czasem, by mogło być dobrze, najpierw musi być źle.
U mnie jednak po stracie Eli niewiele się zmieniło, poza tym, że jeszcze bardziej stwardniałem, zobojętniałem i coraz rzadziej wypuszczam demona z piwnicy swojej duszy. Zamiast tego rzuciłem się w wir pracy, zgiełk miasta i tłum ludzi wokół siebie, żeby nie myśleć, nie czuć, nie pamiętać.
Jest moją damą, panią, kochanką, żoną, matką. A co z ludźmi snującymi się po ulicach, barach, pociągach, urzędach, pocztach, kinach?
Dopiero kiedy są bliscy utraty tego albo już coś stracili, zaczyna się żarzyć w nich nostalgia, która wypala serce do cna. Jeśli już się dowiesz, czego chcesz, to dbaj o to z całych sił.