Meksyk: stan wojny Takie rzeczy dzieją się tylko w Meksyku. W drugiej połowie września 2019 roku, jeden z tamtejszych gangów narkotykowych, porwał Jose Antonio Archi Yama, szefa policji stanu Quintana Roo.
Cztery dni później, w kurorcie Cancún, odnaleziono jego ciało. Kilkanaście metrów dalej, w czarnej torbie, ukryta była jego głowa.
Przed śmiercią policjant był torturowany, zmuszono go również do występu przed kamerą i wygłoszenia oświadczenia o walce z narkokartelami. Wielu Europejczyków nie zdaje sobie sprawy, że w tym pięknym kraju toczy się niemal wojna domowa, podłożem której jest walka o zyski z handlu narkotykami (więcej na ten temat w artykule "Sekrety narkobiznesu" Jolanty Walewskiej).
Według szacunków, od 2006 roku, w przestępczych porachunkach zginęło ponad 200 tysięcy ludzi. Gra idzie o zyski szacowane na kilkadziesiąt miliardów dolarów rocznie, a na same łapówki przestępcy wydają co roku 2-3 mld dolarów.