W czasach PRL-u bazary były enklawą wolnego rynku w gospodarce centralnie sterowanej. Tam można było zarobić fortunę, o jakiej nie śniło się szarym obywatelom, którzy przecież i tak czuli się wygrani, bo mogli się dobrze zaopatrzyć.
- flaki czy gorące pyzy.
- Bazary były też niełatwą szkołą życia i przetrwania.
- To był świat nie tylko kupców, ale też paserów i złodziei.
- W Warszawie najpopularniejszy był Różyc na Pradze Północ.
- Przez lata Polski Ludowej i jeszcze w latach 90.
- Bazar Różyckiego był kolorową enklawą, gdzie pielęgnowało się folklor.
Można było kupić "towarek, dolarek, flaszkę czy apaszkę", zagrać w kości czy przekąsić np. Czerpali z niego pisarze, artyści, zwykli warszawiacy.
- Każdy region kraju miał targowisko, na które zjeżdżali się okoliczni mieszkańcy.
- W tym numerze przypominamy o radomskiej "Korei" przy ulicy Wernera.
- Pracowali tam m.in.
- państwo Walczakowie, którzy trudnili się handlem odzieżą sprowadzaną z Turcji.
- Jak się Państwo domyślają - nielegalny.
- Podobno "nie masz cwaniaka nad warszawiaka".
- Czy handlarze z "Korei" mogli zaimponować fachowcom z Różyckiego?
- Zapraszam do lektury.
- Monika Frączak
Jednak latem 1988 roku znudziła im się przygoda z importem znad Bosforu i znaleźli inny sposób na dostatnie i wygodne życie...
📘 Detektyw Extra 2/2018
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę