Oszuści matrymonialni od lat stosują te same metody działania. Poznają swoje ofiary najczęściej na portalach randkowych i społecznościowych, obiecują złote góry, rozkochują w sobie, by w końcu wyłudzić pieniądze i zniknąć.
- Dlaczego dorosłe, rozsądne osoby dają się na to nabrać?
- I to zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
- A jak to wyglądało w czasach, kiedy nie było internetu?
- Czy problem oszustów matrymonialnych nie istniał?
- Nic bardziej mylnego!
- To właśnie w czasach Polski Ludowej działał największy krajowy uwodziciel XX wieku.
- Mowa oczywiście o Jerzym Kalibabce.
- Jego urokowi - choć nie był ani wysoki, ani szczególnie przystojny - uległo ponad 200 kobiet.
- Jak Kalibabce udało się zbałamucić tyle "kocmołuchów" (tak określał swe zdobycze)?
- Prawdopodobnie dzięki dużej pewności siebie i przekonaniu, że jest stworzony do wyższych celów niż praca.
Ofiar było zdecydowanie więcej, ale wiele z nich, zwłaszcza tych zamężnych, wolało przemilczeć stratę gotówki czy biżuterii, niż zgłaszać się z tym na milicję... Zresztą sam mówił: - Jestem najprzystojniejszy w tym kraju i nie ma potrzeby, abym niszczył sobie ręce; tylko chamy i motory pracują.
- Kulisy działalności słynnego podrywacza to jeden z tematów, który podejmujemy w tym numerze.
- Zapraszam do lektury.
- Monika Frączak
📘 Detektyw Extra 4/2018
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę