Sprzeczność Pewnego czerwcowego późnego popołudnia wybrałam się na spacer w okolice aresztu śledczego na warszawskim Grochowie, gdzie większość osadzonych to kobiety. Teren jest specyficzna.
Zupełnie inaczej jest podjechać pod jakiś obiekt obejrzeć i odjechać, niż zmierzać jakiś czas w wybranym kierunku, obserwować z daleka, zbliżać się, chłonąć atmosferę... Najpierw szłam uliczką o klimacie małego miasteczka, potem nielegalnie przekroczyłam tory lokomotywowni, czułam, że jeśli złamię przepisy, choć trochę zbliżę się do "dziewczyn z Grochowa".
Tego dnia królowała zieleń, łąka "cykała" świerszczami i cieszyła oko zielem wszelakim, a kosy wyśpiewywały pieśni miłosne. Kawałek za ogrodzeniem więzienia sarna przecięła mi drogę, zatrzymała się na chwilę, spojrzała w moim kierunku lekko zdziwiona i pomknęła do swoich spraw.
Podobnie, mimo ograniczeń, jak w więzieniu na Grochowie, które nie pasuje do tego sielskiego krajobrazu. Życie jednak zaskakuje, a płeć piękna potrafi być okrutna, o czym można się przekonać po lekturze tego "Detektywa".