Śmierć o niektórych upomina się dużo szybciej niż o innych. Tak było w przypadku Julie Yip-Williams.
Chciała przygotować najbliższych na to, co się dzieje, gdy ciężko choruje ukochana osoba. Ale też pokazać, jak najlepiej przeżyć czas, który nam pozostał.
Sporo, jak na wietnamskie standardy, ale nie na tyle dużo, aby zagrażać życiu własnemu i matki podczas porodu. Nic nie zachwiałoby szczęściem młodych rodziców, gdyby nie fakt, że dziewczynka była niewidoma.
Julie odzyskała częściowo wzrok, ukończyła studia prawnicze na Harvardzie i robiła karierę w jednej z najlepiej na świecie prosperujących kancelarii prawnych. Mądra i poruszająca relacja [Yip-Williamsa\ z jej walki z rakiem jest mocnym wezwaniem, z całego serca, do życia" Publishers Weekly "Pięknie napisana, poruszająca i pełna współczucia kronika, która zasługuje, żeby każdy ją przeczytał" Siddhartha Mukherjee (autor „Cesarza wszech chorób.
W tym rozdzierającym dzienniku Julie odsłania swoją wrażliwość, po czym rozbiera na czynniki pierwsze pojęcie zwycięstwa i odbudowuje jego znaczenie. Jej pisanie pochyla się nie tylko nad niepełnosprawnością i chorobą – oraz ich pojmowaniem kulturowym, medycznym czy też literackim – ale i nad miłością, autentycznością, nadzieją, egotyzmem, a nawet gniewem.