Jak ogień niszczy wszystko na swojej drodze: podziały na kobiece i męskie, przynależność klasową, ideologie, sposoby opowiadania. Drzewo krwi to wstrząs dla naszych najgłębszych przekonań i poglądów.
Poszukując języka, którym może wyrazić to, kim był_, kim jest i kim się staje, odnajduje go w szalonej eksperymentalnej narracji, bezlitośnie intymnej, odważnej, wyzwalającej, łamiącej wszelkie reguły i chwytającej za serce. pozwolić traumom naszych rodzin w końcu wytrysnąć, potokiem z wymiocin i kału, i spermy, i krwi, i łez.
To sprowokowane demencją babci poszukiwanie własnych korzeni, rodzinna księga strachu i wstydu najdokładniejszej siły pamięci. Opowieść o przodkiniach, które znikły nagle z domowych przekazów; czarownicach podtrzymujących tajemną więź z naturą; buntowniczkach, które nie mieściły się w strukturach społeczeństwa, religii i płci.
Porusza jak wielkie teksty konfesyjne Édouarda Louisa, Annie Ernaux, Daniela Schreibera czy Hanyi Yanagihary. Die Welt Są książki, w których wystarczy przeczytać pierwsze sto stron, aby poczuć całość.
W tej nieustannie zmienia się ton i tryb narracji, i to tak radykalnie, że nie pozostaje nam nic innego, jak chłonąć chciwie każde słowo od pierwszej do ostatniej strony. Time Odczuwam tę książkę tak, jakby była ona wielką ucztą w ogrodzie, na której wszyscy goście tańczą w maskach przebrani za drzewa.
Splot wątków o rodzinnych sekretach, queerach, botanicznym śledztwie i szwajcarskich mniejszościach jest olśniewający, przejmujący i prawdziwy. Układanie się z rzeczywistością, przyswajanie dalekich od naturalności reguł i wrastanie w jej zdrewniałe tkanki nigdy dotąd nie zostały zapisane tak zmysłowo.