Na dworze w Topolanach rytm dnia jest ściśle ustalony. Pewnego dnia jednak wszystko wywraca się do góry nogami.
Gospodarz Jacek Nowacki wraca do domu nie wieczorem, ale o poranku, na dodatek nie swoim powozem. Jeszcze przed śniadaniem na plac zajeżdża rozjuszony Zdzisław Skórnicki, wpada do dworu z dubeltówką i ciska gniewne groźby.