Dziękuję, wolę więzienie

Dziękuję, wolę więzienie

17,73 zł
Zobacz ofertę

Intrygujący, drapieżny kryminał, a zarazem świetnie napisana powieść psychologiczna. Jego akcja toczy się w latach 80-tych XX wieku, które przedstawione są bez retuszu i na serio.

W przeciwieństwie do innych książek tego autora, nie jest to lektura lekka i zabawna – tym razem uderzył on w ton poważniejszy. Jedna rzecz się nie zmienia – gdy na kartach powieści pojawi się trup, do akcji wkroczy milicyjny duet: sierżant Fidybus i porucznik Karbolek.

  • Jednak w tej powieści nie zawsze są oni przyjaźni i dobroduszni – potrafią być również bezwzględni.
  • Sprawa jest nietypowa, bowiem miejscem zbrodni jest szpital.

Książka ta została ukończona w roku 1985 jednak nie została od razu wydana – tak jak inne kryminały Jeremiego Bożkowskiego – ale ukazuje się dopiero teraz, czyli w roku 2021. Były plany, aby powieść ta została przeniesiona na ekran, o czym świadczy jej maszynopis, który znajduje się w zbiorach Filmoteki Narodowej – Instytutu Audiowizualnego, gdyż na jego pierwszej stronie widnieje potwierdzenie złożenia go w Zespole Filmowym „Iluzjon”.

  • GRZEGORZ CIELECKI: Karbolek i Fidybus po raz czwarty.
  • Impreza była ostra.

Dość powiedzieć, że Zdzisiek Śląski, chłop w sile wieku, ulokowany wysoko w handlu zagranicznym, poczuł się źle i szybko wylądował w szpitalu, gdzie stwierdzono zawał. Kilka dni później zmarł, ale okazało się, że nie była to śmierć naturalna, tylko najpewniej ktoś Zdzicha udusił.

  • Taki mamy punkt wyjścia w czwartej powieści kryminalnej Jeremiego Bożkowskiego „Dziękuje, wolę więzienie”.
  • W tym miejscu na scenie pojawia się dwóch milicjantów – sierżant Fidybus i porucznik Karbolek.
  • Ci funkcjonariusze to jak awers i rewers rodzimych organów ścigania z późnego PRLu.

Fidybus działa nieco nieoficjalnie, ale ma wyczulone wszystkie zmysły, zna ludzką duszę jak mało kto. Z kolei porucznik Karbolek, to oficer prawy i zdyscyplinowany, działający według narzuconych reguł.

  • Panowie pochodzą z dwóch różnych światów i może nie do końca się lubią, ale za to znakomicie uzupełniają.
  • Śledztwo jest skomplikowane.

Nie ma bowiem pewności, czy morderstwa mógł dokonać ktoś z pracowników szpitala, czy też osoba która niepostrzeżenie wdarła się do budynku przy ulicy Kociej (sic!). Twórczości Jeremiego Bożkowskiego (pseudonim literacki Bożeny Ciecierskiej-Więcko) na pewno nie trzeba przedstawiać miłośnikom kryminałów doby PRLu.

  • Dlatego prawdziwą gratką jest ukazujący się właśnie tytuł „Dziękuję, wolę więzienie”.
  • Jest to bowiem pierwsze wydanie po blisko 40 latach od powstania książki.
  • A podstawą druku stał się maszynopis pozyskany przez wydawcę od rodziny Autorki.
  • Realia bardzo przaśnych, szarych i męczących lat 80.
  • Bożkowski ukazuje w sobie charakterystycznym groteskowym świetle.
  • Stąd dziwnie wymyślne nazwy ulic (np.
  • Opadających Róż) i skróty myślowe: „Jadła kiedyś banana.
  • Na początku Gierka”.
  • Dla starszych czytelników wszystko jest tu zrozumiałe, za to młodszym może wydać się zupełnie nieczytelne.
  • Dlatego też tym bardziej warto sięgać po książki Jeremiego Bożkowskiego, a po „najnowszą” z nich w szczególności.
  • Starsi bowiem docenią bardziej intrygę i studium charakterów, młodsi zaś walor historyczny.
  • Bo cóż to mogła być za czekolada za 300 zł (sic!).

Wszystkie trzy opublikowane wówczas powieści (w serii Z Jamnikiem): „Piękna kobieta w obłoku spalin”, „Zbrodnia na eksport” i „Msza za mordercę”, są bowiem doskonale znane i pamiętane w kręgu miłośników gatunku. Nie dość, że cena dziwna, to i jeszcze kupić niełatwo.

  • Albo co oznacza stwierdzenie: „Obie jesteśmy z chamów”.
  • Wszyscy my bowiem z chłopstwa się wywodzimy.
  • Z kolei pantofle granatowe ze „zrzutów”, to zapewne tzw.

Określenie „cham” wróciło do łask i często pojawia się w tytułach rozmaitych książek historycznych – oznacza po prostu chłopa. odrzuty z eksportu, czyli artykuł który miał pójść za granicę, a za jakiegoś powodu (niekoniecznie oficjalnego) trafił do szczęśliwego rodzimego odbiorcy.

  • Wracając do śledztwa.
  • Pojawiają się kolejne tropy i coraz to inne hipotezy.

Karbolek i Fidybus – każdy na swój sposób – badają wszelkie możliwe powiązania między ofiarą, a jej bliskimi, znajomymi i pracownikami. Sposobność uśmiercenia Zdziśka miał lekarz Kmita, kilka pielęgniarek, może ktoś ze współpacjentów, ale równie dobrze żona Halina, a nawet jej siostra.

  • A zatem kto i dlaczego?
  • Żeby odpowiedzieć na to zasadnicze pytanie trzeba nieźle „zakombinować”, jak to pięknie ujął Jeremi Bożkowski.
  • Po kilku dniach mężczyzna zostaje zamordowany.
  • Śledztwo w tej sprawie prowadzą porucznik Karbolek i sierżant Fidybus.

AGNIESZKA POLANOWSKA (zebynieprzepadlo.blogspot.com): Do warszawskiego szpitala trafia z podejrzeniem zawału wpływowy urzędnik Ministerstwa Handlu Zagranicznego. Wśród podejrzanych znajduje się między innymi młoda, piękna żona zmarłego, jej zawistna siostra oraz pracownicy szpitala z przystojnym lekarzem na czele.

  • Niewykluczone też, że w grę wchodzi ktoś z licznych „służbowych” wrogów ofiary.
  • Sprawę komplikuje specyfika szpitalnego mikroświata, w którym milicjanci muszą nauczyć się poruszać.
  • Klimat noweli jest poważniejszy, „cięższy” niż chociażby w „Mszy za mordercę”.
  • Zwracają uwagę pogłębione portrety psychologiczne niektórych postaci.
  • Kiedy sklepy były pełne dziadostwa – a po to dziadostwo kolejki były przeogromne.

(Wykorzystano powyżej fragmenty recenzji „Ostatnie śledztwo sierżanta Fidybusa”) ANNA LISOWSKA: Było to dawno temu, w czasach kiedy oficjalnie nie było zwyczajnej Polski, tylko PRL. Na tle szaroburej rzeczywistości dopadłam wtedy książki Jeremiego Bożkowskiego: „Zbrodnia na eksport”, ,”Piękna kobieta w obłoku spalin”, „ Msza za mordercę” i wpadłam, zachwycona wykreowanymi przez Autora postaciami – podporucznika Karbolka i sierżanta Fidybusa.

  • A Internetu wtedy nie było.
  • Teraz już wszystko jasne – Autorką jest pani Bożena Ciecierska-Więcko i niestety już więcej niczego nie napisze.

Co ja się wtedy naszukałam, naszperałam, nazawracałam głowy znajomym: kto to jest Jeremi Bożkowski? Wydawnictwo Estymator postanowiło wydać wszystkie jej pozycje w formie e-booków a jako wisienkę na torcie dołożyło, nigdzie dotąd nie publikowaną książkę Autorki – „Dziękuję, wolę więzienie”.

Lata osiemdziesiąte, ustrój (jedynie słuszny) mocno kuleje, ale dycha. Biedni są biedni, zamożni bogacą się zwykle na przekrętach, firmy polonijne zaczynają funkcjonować, ale posada w Handlu Zagranicznym to jak chwyt Pana Boga za nogi – możliwości ogromne i prestiż wśród znajomych, że ho ho.

  • Halina Śląska ma szczęście; jest żoną Zdzisława, który to Zdzisław właśnie w HZ pracuje.
  • Ot, żeby żonie starczyło na zakupy w PEWEX-ie.

Właściwie tyra na podrzędnym stanowisku, ale może wyjeżdżać za granicę, żeby wykonać na boku kilka machlojek i dorobić. Po jednym z wielu przyjęć, obficie zakrapianych – organizm Zdzisława odmawia posłuszeństwa i wyżej wymieniony ląduję w szpitalu ze stanem przedzawałowym.

  • Samo życie.
  • Mąż leżący na korytarzu zamiast na Erce [teraz to się nazywa SOR\, skandal.

Halinie wali się świat – a właściwie światek – dostatni, wolny od trosk, jak przeżyć od pierwszego do pierwszego. On ma żyć, zarabiać i ją, Halinę wielbić.

Zaczyna działać w jedyny, znany sobie sposób: „pan nie wie, kim jest mój mąż” i „trzeba dać”. Doktor Kmita nie bierze – chyba jedyny w szpitalu – ale pacjenci go uwielbiają, bo nie tylko leczy, ale traktuje ich jak ludzi a nie jednostki chorobowe.

  • Siostry nie przepadają za sobą, ale nieszczęście jednoczy.
  • I wtedy dostają wiadomość telefoniczną, że Zdzisław nie żyje – został zamordowany.
  • Do akcji wkracza duet: porucznik Karbolek i sierżant Fidybus.

Wezwana (ku pokrzepieniu i wsparciu Haliny) jej siostra Marta, przybywa z radością, by pomieszkać w komforcie. Pierwszy regulaminowy do bólu, czyli typowy milicyjny tłuk z klapkami na oczętach i wieczny sierżant w koszuli w kratę, z długimi włosami i sumiastymi wąsami.

  • U mnie Fidybus ma twarz Kobuszewskiego (plus wąsy) – wysoki na twarzy, pociągłego wzrostu.
  • Śledztwo rusza.
  • Podejrzanych nie brakuje, tylko z motywem gorzej.
  • Kto wypowiada kwestię tytułową?
  • Więcej nie powiem.
  • Tradycyjne spory między Karbolkiem i Fidybusem, mistrzowsko ukazane realia lat osiemdziesiątych.
  • Tak to wyglądało, mniej więcej.
  • Trzeba przeczytać.
  • Podróż sentymentalna?
  • A niech Pan Bóg broni!
  • Ku przestrodze raczej.
  • Jeremi Bożkowski to pseudonim literacki Bożeny Ciecierskiej-Więcko (1935–1986).
  • Projekt okładki: Olga Bołdok

Szpitalne realia: pacjenci, lekarze, pielęgniarki, salowe, młodzież zbierająca punkty na studia, ordynator z dużą torbą na wyrazy wdzięczności.

📘 Dziękuję, wolę więzienie
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę

Powiązane produkty

Maroko. Travelbook. Wydanie 3
Maroko to wyjątkowo przyjazny turystom kraj Afryki Północnej. Oszałamia bogactwem kolor...
26,90 zł
Polska daj się zaskoczyć
O książce Adam Wajrak, znany dziennikarz i zapalony przyrodnik: Polska to nie jest łatw...
28,49 zł
Whiskey dla naiwnych
Johnny Dow to drobny złodziejaszek, który ma niebywały talent do pakowania się w kłopot...
16,76 zł