Ludzka twórczość zna tylko dwa wielkie tematy - miłość i śmierć, będące różnymi stronami tej samej monety. Największe z uczuć jako sens i ucieleśnienie życia próbuje przeciwstawić się nieuchronności śmierci.
W prawdziwym życiu często staje się powodem trosk, zmartwień, a nawet śmierci. Śmierć przez zapominanie, rozpad, bezruch, poświęcenie.
Dzieci będące nosicielami małych apokalips, jakie pielęgnują w sobie od dnia, gdy odkrywają własną śmiertelność. Przebywające w przestrzeni niebytu przedmioty, których nie potrafimy odnaleźć, bo wypadały poza granice naszego świata.
Starszy mężczyzna uwięziony w klatce swego nieśmiertelnego przeznaczenia, który - choć w oczach tak wielu jest uosobieniem władzy - nie może samowolnie udać się spacer. Dzwony wyręczające ludzi w czynności, na którą oni nie mają już sił - doniosłym, niosącym się po okolicy lamencie, podniebnym krzyku wzywającym do ostatniego pożegnania.
Na ile sposobów można umierać - każdego dnia, tygodnia, miesiąca?