Dziennik Galfryda to zapiski mnicha, trapisty, który prowadzi życie ukryte za murami klasztoru życie egzotyczne, a zarazem powszednie, zwyczajne i proste, po prostu ludzkie. Oddany modlitwie i pracy, Michał Zioło, wnikliwy obserwator, potrafi zarazem z pewnego dystansu spoglądać na rzeczy tego świata.
Pisze o życiu duchowym i osobistych zmaganiach, ale też o współczesnym Kościele i jego bolączkach, obchodzi go rzeczywistość polskiej i francuskiej polityki, uczestniczy w intelektualnej debacie, przygląda się współczesnym modom. Galfryd został nazwany w tym wierszu sługą Boga żywego, służącego Mu co dzień punktualnie i pilnie, który poświęciwszy uwagę Bogu i samemu sobie, poświęca ją swojemu bliźniemu.
Przy lekturze poematu Smarta pisze Zioło myślałem przekornie, że właśnie tak powinien wyglądać spełniony mnich i szczery chrześcijanin. Umieściłem więc to imię w tytule niejako życzeniowo, dla zawstydzenia siebie, człowieka wciąż szukającego i wciąż w drodze.