Trwało to zaledwie kilka sekund. Kiedy stojąca przed kominkiem w swoim salonie Anke Evertz nagle zamieniła się w żywą pochodnię, na ratunek było już za późno.
Choć brzmi to dziwnie, ze spokojem zaakceptowała myśl, że umiera. Opuściła swoje ciało i prowadzona przez świetlistą obecność, którą dziś nazywa swoim nauczycielem udała się do światów duchowych.
Uwolniona od ziemskiej powłoki mogła przyjrzeć się swojemu życiu, uświadomić sobie znaczenie prawdziwej miłości i zanurzyć się w źródle stworzenia. Ze wszystkich cudów, jakich doświadczyła w ciągu tych dziewięciu dni, za największy uznała odkrycie niezwykłości swojego fizycznego ciała, które dotąd traktowała dość obojętnie.
Pokazano jej, że posiada ono własną świadomość i jest połączone ze wszystkim, co istnieje poza czasem i przestrzenią. Ujrzała cud stworzenia w każdej jego komórce i ostatecznie świadomie zdecydowała się na powrót do tego ciała, tak bardzo teraz okaleczonego.
Pod wpływem głębokiego wglądu, jakiego doznała w czasie komy, całkowicie zmieniło się jej spojrzenie na to, czym jest życie. Gdy przekonała się, jakimi niewyczerpanymi możliwościami dysponuje, powrót do dawnego ograniczonego sposobu myślenia i istnienia okazał się już niemożliwy.
Jej relacja z niezwykłego doświadczenia stanu między życiem a śmiercią daje nam fascynujący wgląd w ludzką egzystencję i prowadzi do nieznanych rejonów świadomości. Wiele osób sądzi, że człowiek jest ciałem, które być może posiada duszę.
Ta niezwykła opowieść dowodzi jednak, że jest odwrotnie - jesteśmy duszami, które posiadają ciała, a świat energii wpływa na świat materii.