Noc, podczas której diabeł opętał Detroit, naznaczyła Lukasa na zawsze. Właśnie wtedy, będąc małym chłopcem, uczestniczył w wydarzeniach, których nigdy nie powinien był nawet oglądać.
Zmanipulowany, z niemającym już dla kogo bić sercem, utracił cząstkę siebie. Prozaiczne, lecz dla niego, otulonego obojętnością, nieosiągalne.
Pragnął normalności, czystej pościeli, dobrej dziewczyny chcącej wysłuchać tego, co ma do powiedzenia. Chciał wzbić się w powietrze, wysoko, ponad otaczającą go beznadzieję.
Kiedy wreszcie wiatr zaczyna mu sprzyjać, wiejąc w plecy, a nie w oczy, Lukas zyskuje wiarę w odmianę losu.