Ekundayo albo Droga

Ekundayo albo Droga

10,89 zł
Zobacz ofertę

Ekundayo w języku Joruba to imię, a znaczy "Po smutku przychodzi radość". Tak Anna Szpakowska- Kujawska nazwała także jeden z pierwszych kalabaszy.

  • Słowo „Ekundayo” pojawia się nie tylko w książce.
  • Ekundayo jest udziałem każdego człowieka.
  • Twórczości autorki niezmiennie towarzyszy droga do wewnątrz – penetracja własnych doznań.
  • Jak sama mówi, siedem lat zajęło jej dojrzewanie do pisania o Afryce.

Zostało również użyte jako tytuł obrazu olejnego z 1979 r., przedstawiającego uśmiechniętego, radośnie rozbrykanego stworka na jaskrawoszmaragdowym tle. Dało wspaniałą wewnętrzną przestrzeń, pełną myśli, kolorów, wspomnień, wzmacniających twórcze siły i nadających życiu blask.

  • W artystycznym świecie Anny Szpakowskiej-Kujawskiej nie ma chaosu.

Jest za to wspaniała różnorodność form, kolorów, technik i olśniewających asocjacji, które nadają jej twórczości poetycką aurę. Kiedyś w Polsce nadawano serial telewizyjny o słonicy, która wciąż wpadała w tarapaty, bo za dużo chciała.

  • Garnęła się też do rzeczy i spraw nieodpowiednich dla siebie.

Była właśnie słoniem w składzie porcelany, wchodząc ze swą ciekawską trąbą tam, gdzie nie trzeba; śmieszna, galopująca wszędzie, gdzie coś się działo, z niczego nie chciała zrezygnować, łapczywa na wszystko, co było życiem. Przy tym była tak bardzo płcią piękną, a więc i tonęła we łzach, gdy było jej smutno, kochała koraliki i wszelkie ozdóbki.

  • Mój Boże, taka byłam i ja...
  • Gorzej, ja lubiłam siebie w tej słonicy.

Chichotałam, oglądając; tak, to jasne, taka była i ta, i tamta... Bywałam nią, gdy mi pozwalano na to, gdy byłam (byłam?) sobą.

  • Sobą prawdziwą.
  • A gdy nie mogłam być szczera?
  • Pewnie bywałam okropna; nudna i znudzona.
  • Sobą i innymi.
  • To przez chłód ludzkich oczu, którym byłam obca.
  • Stranger?
  • Ja.
  • Mną.
  • Nic beze mnie.
  • Po prostu chcę.
  • Tak było zawsze.

Chcę, chciałabym, tak mocno chcę. Nie mieli racji ci, którzy myśleli o mnie źle tylko dlatego, że chciałam.

  • Gdy zgaśnie całkiem, to przecież i mnie nie będzie...
  • Moje światełko jest też w tym, co robię.

Z tym chceniem zapala się światełko we mnie, a gdy gaśnie, gasnę ja. W moich pracach to wszystko tam jest: i te pragnienia, i gaśnięcia, i rozbłyski.

  • Huśtawki od scalania do rozpadu.
  • I dalejże!
  • Z kawałków znów w całość!
  • Scalam się!
  • Uwaga!
  • Chcecie mnie całą?
  • Taką ze wszystkim?
  • Jak każdy człowiek?
  • Proszę bardzo!
  • Ja wiem, czego chcę.
  • Oczka?
  • Już są.
  • Trochę ich dużo?
  • Potrzebne.
  • Ja muszę dużo widzieć, dużo więcej niż wy.
  • Rączki?
  • Rączki są.
  • Jest ich dużo.
  • Uszy.
  • Kiepsko z moim słuchem, więc może ilość pomoże.

Te do machania, te do pracy, tamte do tłumaczeń... To mój kontakt ze światem w tej pustelnej czasem ciszy, choć przyznam się, że nie najlepszy.

  • Ale gorliwy.
  • Łowię dźwięki, staram się zrozumieć.
  • Zabrakło ciała?
  • Otóż to; co z ciałem?
  • Trochę to wszystko nie na miejscu?
  • Nóżki też są.

Scalam się, scalam, turlam się w swoich częściach jak kula w śniegu. Wiele ich, tyle chcę przecież chodzić, tu iść, tam lecieć, gdzieś dążyć, kierować się, oddalać, płynąć, sunąć; wszystkiemu muszą sprostać.

  • Kto wie najlepiej, co ma u mnie być na jakim miejscu?
  • Jestem Narcyzem.
  • Wypatruję więc siebie w każdej kałuży.
  • Poszukuję siebie wszędzie.
  • Coraz gwałtowniej.
  • W kałużach zaczyna mnie nie być...
  • Jest mnie coraz mniej.
  • Za nią tłumy; też chcą się wpatrzyć w siebie.
  • Każdy.
  • Każda.
  • Pchają się.
  • Rozpychają.
  • Przywalają ją sobą.
  • Znika.
  • Ale istnieje!
  • Ejże!
  • Nie zasłaniać mnie!
  • Tak.
  • Zaczynało mnie być coraz mniej.

Ta glątewka, co spogląda na mnie z wodnego lusterka, ma coraz bardziej zamazane oblicze. Słonica, ta ciekawska, ta wścibska, ta nosy, ta, która chciała wszystkiego dotknąć, zobaczyć, przestawała istnieć.

  • Cywilizowałam się.
  • Niestety.
  • Przysiadłam i słuchałam.
  • Stawałam się taka, jaką chcieli mnie mieć inni.
  • Stwarzali mnie sobie.
  • Kształtowali.
  • Stałam się elastycznością: wszystko mogłam, wszystko rozumiałam.
  • 259 W rysunkach wracałam do siebie.
  • Gorączkowo szukałam też w nich własnego kształtu.
  • Tu mogłam być szczera.

Już nie było sensacji, przestałam być fun, nie drażniłam wymachem swojej trąby. Z chwilą założenia jej wędzidła, z chwilą prowadzenia tej słonicy we mnie na pasku – gaśnie ogień, święty ogień pragnienia wszystkiego.

  • Staję się słonicą z zoo.
  • Właśnie.
  • Very civilised woman...?
📘 Ekundayo albo Droga
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę

Powiązane produkty

Diablo III: Nawałnica światła
Po klęsce Najwyższego Zła odradza się Królestwo Niebios. Rada Angiris odzyskała Czarny ...
29,90 zł
Sipactonal
Ziemia Indyka wydawała się od wieków niespokojnym miejscem. Potężne plemię Xibala bytuj...
25,14 zł
Niestandardowi
Odważ się popłynąć pod prąd - a potem zapłać za swoją odwagę... Nowa powieść autora Lis...
28,72 zł