Ekundayo w języku Joruba to imię, a znaczy "Po smutku przychodzi radość". Tak Anna Szpakowska- Kujawska nazwała także jeden z pierwszych kalabaszy.
Zostało również użyte jako tytuł obrazu olejnego z 1979 r., przedstawiającego uśmiechniętego, radośnie rozbrykanego stworka na jaskrawoszmaragdowym tle. Dało wspaniałą wewnętrzną przestrzeń, pełną myśli, kolorów, wspomnień, wzmacniających twórcze siły i nadających życiu blask.
Jest za to wspaniała różnorodność form, kolorów, technik i olśniewających asocjacji, które nadają jej twórczości poetycką aurę. Kiedyś w Polsce nadawano serial telewizyjny o słonicy, która wciąż wpadała w tarapaty, bo za dużo chciała.
Była właśnie słoniem w składzie porcelany, wchodząc ze swą ciekawską trąbą tam, gdzie nie trzeba; śmieszna, galopująca wszędzie, gdzie coś się działo, z niczego nie chciała zrezygnować, łapczywa na wszystko, co było życiem. Przy tym była tak bardzo płcią piękną, a więc i tonęła we łzach, gdy było jej smutno, kochała koraliki i wszelkie ozdóbki.
Chichotałam, oglądając; tak, to jasne, taka była i ta, i tamta... Bywałam nią, gdy mi pozwalano na to, gdy byłam (byłam?) sobą.
Chcę, chciałabym, tak mocno chcę. Nie mieli racji ci, którzy myśleli o mnie źle tylko dlatego, że chciałam.
Z tym chceniem zapala się światełko we mnie, a gdy gaśnie, gasnę ja. W moich pracach to wszystko tam jest: i te pragnienia, i gaśnięcia, i rozbłyski.
Te do machania, te do pracy, tamte do tłumaczeń... To mój kontakt ze światem w tej pustelnej czasem ciszy, choć przyznam się, że nie najlepszy.
Scalam się, scalam, turlam się w swoich częściach jak kula w śniegu. Wiele ich, tyle chcę przecież chodzić, tu iść, tam lecieć, gdzieś dążyć, kierować się, oddalać, płynąć, sunąć; wszystkiemu muszą sprostać.
Ta glątewka, co spogląda na mnie z wodnego lusterka, ma coraz bardziej zamazane oblicze. Słonica, ta ciekawska, ta wścibska, ta nosy, ta, która chciała wszystkiego dotknąć, zobaczyć, przestawała istnieć.
Już nie było sensacji, przestałam być fun, nie drażniłam wymachem swojej trąby. Z chwilą założenia jej wędzidła, z chwilą prowadzenia tej słonicy we mnie na pasku – gaśnie ogień, święty ogień pragnienia wszystkiego.