Kino tamtych lat tworzyło piękną iluzję. Przez długi czas odcięci od innych żelazną kurtyną za jego pośrednictwem poznawaliśmy tamten odległy chociaż bliski nam mentalnie świat.
Także rodzimi twórcy filmowi, umieszczając swych bohaterów w otaczających realiach, w pewnym sensie tej iluzji ulegali. Jeszcze nie istniała telewizja, a nawet gdy pojawiła, jej oferta była bardzo skromna, więc początkowo władza nie przywiązywała do niej zbyt wielkiej wagi.
To głównie opowieść o ludziach, którzy tworzyli kino, reżyserach i aktorach, o środowisku, w którym ono powstawało I o związkach wzajemnych, przenikaniu się filmu z rzeczywistością. Ten świat stał się historią niespełna dwadzieścia pięć lat temu, a wydaje się, jakby upłynęły wieki.