Książka wprowadza nas w lata dziewięćdziesiąte, w lata końca okresu komuny i w początek gospodarczych i demokratycznych przemian w Polsce. Powstaje wolny rynek, mnożą się fortuny.
Krawiec Wiśniewski szyje fraki nowobogackim, obserwując przy okazji przez szerokie wystawowe okno swojej pracowni zachodzące w kraju i w ludziach przemiany. Bez znieczulenia obnaża zadamawianie się w miejskim społeczeństwie człowieka ze wsi, pokazując jego drogę społecznego awansu.
Wiśniewski snuje swoją opowieść bez pardonu, może i dlatego, że fraki szył tylko innym. On sam, krawiec rzemieślnik, nigdy we fraku nie chodził.
Seksualne poczynania bohatera dzisiaj może szokują, może gorszą – ale w tamtej dekadzie przemian ustrojowo-społeczno-gospodarczych były nagminne.