Niezwykły talent, wyrazista postać. Kim był, że każdy chciał się z nim zaprzyjaźnić?
Brał wszystko na dystans może z wyjątkiem studiów aktorskich, do których pchała go potężna siła artystycznego powołania. Grał postaci zadumane jak Jańcio Wodnik czy Stanisław Japycz z Rancza ale nawet pancerniak Gustlik był typem refleksyjnym.
Po spektaklach pędził do domu i zapominał o uroku scenicznych desek wolał obrabiać deski na budowę i przyuczać dzieci do bycia złotą rączką. Zatem po jego śmierci, aby dopełnić zobowiązanie, wyruszyła z mikrofonem do bliskich artysty.
Rozmawiała z synem Piotrem i córką Iloną, z najbliższymi krewnymi i sąsiadami aktora, a także z przyjaciółmi z artystycznego świata, jak Daniel Olbrychski, Jan Jakub Kolski czy Kazimierz Kaczor.