Jeśli sądzisz, że piłka nożna jest skazana na podstarzałych działaczy, "betonowe" związki i szemrane układy, to bardzo się zaskoczysz! Poznaj historię nowoczesnego futbolu, zrodzonego z zaangażowania, determinacji i współpracy zwykłych kibiców.
A potem pomyśl, jak dużo możesz zrobić na naszym, polskim boisku. Zjawisko, jakim jest futbol, doczekało się wielu opracowań i publikacji - poczynając od naukowych i historycznych, przez powieści fabularne po publicystykę i reportaż.
"Fultbolowa rewolucja" opowiada o zmianach, jakie dokonały się w mateczniku piłki nożnej, którym jest Wielka Brytania. Jest to historia oddolnego ruchu społecznego mającego na celu uzdrowienie współczesnego futbolu poprzez zaangażowanie kibiców w samodzielne tworzenie klubów sportowych.
Jim Keoghan w sposób fascynujący przedstawia narodziny i rozkwit niesamowitego ruchu społecznego, który przerodził się w wyjątkową siłę rewolucyjną, budując podwaliny nowoczesnego i niezależnego sportu. Kluby demokratyczne - jak FC United of Manchester czy AFC Wimbledon - prawdopodobnie nigdy nie będą mogły konkurować z napędzanymi milionami euro korporacjami z Ligi Mistrzów.
Jedź na mecz FC of Manchester - klubu założonego w proteście przeciwko wielkim amerykańskim pieniądzom, za które kupiono MU. Albo o innych klubach, które wyrastają z kibicowskich pasji i stały się przedmiotem zainteresowania Jima Koeghana, autora "Futbolowych rewolucji".
Bez dwóch zdań: piłka nożna stała się dziś globalną praktyką kulturową i ta globalność stała się przekleństwem futbolu: z nabrojerowanymi pieniędzmi klubami (których budżet jest wyższy niż budżet wielu państw), gigantycznymi zarobkami piłkarzy, dyktatem agentów i menedżerów, odysei transferowych, zysków z reklam i sprzedaży gadżetów. Jim Koeghan snuje fascynującą opowieść o innym, niż neoliberalny, obliczu piłki: romantycznym, może niegdysiejszym, tworzonym spontanicznie i oddolnie.
Być może stare punkowe zawołanie: Do It Yourself - realizowane w przestrzeni stadionu piłkarskiego - jest jedną z piękniejszych utopii późnej nowoczesności. I co ważne: jest utopią spełnioną (a przynajmniej spełniającą się), czego świadectwem nie tylko brytyjskie kluby, ale i warszawski fenomen - AKS Zły.