W Afryce nie szukałem przygód, nie polowałem na słonie i nie kopałem diamentów pisze Kapuściński we wstępie. Byłem korespondentem Polskiej Agencji Prasowej i miałem pisać o tym, co tam na miejscu zasłyszałem czy zobaczyłem, o tym, co się tam działo.
Spędziłem w Afryce blisko sześć lat w jej najbardziej burzliwym i niespokojnym okresie, zresztą pełnym dobrych choć czasem za łatwych nadziei. Tę zmianę, ten przewrót, tę rewolucję starałem się opisywać.
Książka od razu zyskała uznanie czytelników, Ryszard Kapuściński otrzymał za nią Srebrny Globus, nagrodę miesięcznika Widnokręgi. Wznowiona po ponad 40 latach, jest wzbogacona o fotografie agencyjne i autorstwa Ryszarda Kapuścińskiego ówczesnych przywódców afrykańskich.
Dla kogoś, kto upodobał sobie reportaż, a dodatkowo jeszcze Afrykę, ta książka jest jak elementarz. Niezwykła wrażliwość i spostrzegawczość, a przede wszystkim charyzmatyczna poetyka opowieści o rewolucjach, upadających starych porządkach i narodzinach nowych, radosnej beztrosce nadziei, goryczy nieuniknionych rozczarowań i tęsknocie za tym, co bezpowrotnie przemija.