Gdzie diabeł mówi dobranoc

Gdzie diabeł mówi dobranoc

20,79 zł
Zobacz ofertę

Gdzie diabeł mówi dobranoc WSPOMNIENIA od Monasterzysk przez Kazachstan i Ukrainę do Wrocławia (świadomość dziecka opisana z punktu widzenia świadomości dorosłego) Treścią książki jest dzieciństwo autora w kresowym miasteczku Monasterzyska, życie na zsyłce w Kazachstanie, pobyt w środkowej Ukrainie, i wreszcie powrót do Kraju i osiedlenie się w powojennym, zrujnowanym Wrocławiu. Opisy odzwierciedlają rzeczywistość postrzeganą przez autora od wczesnego dzieciństwa do wieku młodzieńczego.

Okres dziecięcy to pasmo zabaw i ciekawych, nieraz wesołych przygód wynikających z dziecięcej fantazji autora i jego o półtora roku starszego braciszka. Duża swoboda pozostawiona malcom przez zaabsorbowanych rodziców i ich wszędobylstwo wypełniały ciekawą i pełną przygód młodość.

  • Życie w miasteczku oraz wydarzenia na świecie przedstawiane są z perspektywy świadomości dziecka.

Wybuch wojny nie wzbudza w dzieciach strachu, wręcz zapowiada ciekawe zdarzenia na wzór opisów walk kowbojów z Indianami. Wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie tereny Rzeczpospolitej i zajęcie przez nią Monasterzysk chłopcy odbierają po swojemu.

Szybko dostosowują się do nowych warunków i wykorzystują je do swoich przygód, ciekawych, a niekiedy nawet niebezpiecznych. Niemniej jednak opis życia w miasteczku pod rządami Sowietów dokumentuje postępowanie nowej władzy i jej poczynania w likwidacji polskości.

  • Następują ponure dni dla mieszkańców pod względem zaopatrzenia i zagrożeń swobód politycznych i obywatelskich.
  • Sowieccy najeźdźcy w towarowych wagonach wywożą rodzinę autora na zsyłkę w stepy Kazachstanu.
  • Nieświadome sytuacji dzieci nie podzielają dramatu dorosłych.
  • W bezkresnych stepach spodziewają się nowych przygód.
  • W pasących się w stepie tabunach koni, stadach bydła i owiec widzą nawiązanie do przygód Buffalo Billa.
  • Rzeczywistość wkrótce okazała się mniej przygodowa.
  • Nastała sroga zima i trudności aprowizacyjne.

Wszystko bardziej doskwierało nowo przybyłym, natomiast miejscowa ludność kołchozowa była do tych warunków przystosowana, ponadto egzystuje jeszcze z dala od wydarzeń które nas Polaków dotknęły. Dla niej wojna i jej skutki nastąpiły dopiero po napaści hitlerowskich Niemiec na ZSRR Wcześnie, bo już w wieku 14 lat kończy się dzieciństwo i rozpoczyna dramatyczna dla autora i wyniszczająca dla nieletniego organizmu przymusowa praca w kołchozie.

  • Praca i stosunki z miejscową ludnością zajmują znaczne miejsce w opisie.
  • Na koniec następuje powrót z zesłania w nastroju euforii.
  • Kończy się dramat wywózki , zaczyna się nowe życie w Polsce.
  • Fragment: Zaczął się dla mnie nowy etap dzieciństwa - wszedłem w wiek szkolny.
  • Z nauką nie miałem żadnych trudności.
  • Bardzo ciążyła mi moja inność.
  • Miałem jasno-złoty kolor włosów i byłem cały pokryty piegami.

Byłem raczej pilnym uczniem, chociaż niczym szczególnym, gdy chodzi o naukę, nie wyróżniałem się. To dawało pretekst do złośliwych uwag otoczenia w rodzaju: rudy do budy, rudzielec, piegacz.

  • Nie należałem do najsilniejszych.
  • Musiałem cierpliwie znosić zniewagi, obiecując zemstę w przyszłości.

Byłem w klasie naj­młodszy, stąd nie mogłem sobie pozwolić na fizyczny odwet, bo tylko taki mógłby być skuteczny. Gdy ukończyłem pierwszą klasę wybraliśmy się na wakacje do babci, w województwie wileńskim, na drugi kraniec Polski, a jak twierdził ojciec: na koniec świata, gdzie diabeł mówi dobranoc.

  • Pamiętając powiedzenie ojca, spytaliśmy wujka jak daleko do tego końca świata?
  • Wujek wskazał ręką las i powiedział: za tym lasem.

Toteż za kilka dni, korzystając z nieuwagi dorosłych, wybraliśmy się we wskazanym kierunku. Uszliśmy kilka kilo­metrów, końca świata nie widać, las też się nie kończy, a zatem trzeba iść dalej.

  • Słońce miało się już ku zachodowi, gdy zza zakrętu wyłoniła się furmanka.
  • Jadący na niej chłop zapytał, kto my i dokąd zmierzamy.
  • Zaprosił nas na wóz, mówiąc że podwiezie.
  • Byliśmy szczę­śliwi, gdyż odczuwaliśmy już trud kilkugodzinnej wędrówki.

Jakież było nasze zdumienie, gdy z ciemności wyłoniły się zna­jome Jody i dom naszej babci, a na podwórku tonące we łzach: mama, babcia i reszta rodziny. Mama chwyciła pas, żeby nam wybić z głowy koniec świata, ale babcia nie dopuściła jej do nas.

  • Wybuch wojny nie wywarł na nas większego wrażenia.

Byli­śmy z bratem przygotowani, a nawet na swój sposób uczestni­czyliśmy w niej, i niepojętym było dla nas, po co zaczyna się rok szkolny, jeżeli tyle jest do zrobienia w przygotowa­niach do starcia z wro­giem. Front, toczącej się z Niemcami wojny był dla nas dzieci nie­wyobra­żalnie daleko, więc my będąc przekonani, że zwycię­żymy, mieliśmy poczucie bezpieczeństwa.

  • W tym prze­świadczeniu trwaliśmy aż do 17 września, do dnia napaści Związku Sowieckiego na Pol­skę.
  • Pożegnaliśmy się z ojcem, który odjeż­dżał do Rumunii razem z załogą miejscowego posterunku Policji.
  • Spotkaliśmy się z nim dopiero po 26 latach.
  • Strach przed Armią Czerwoną opanował naszą mamę.
  • Spłonęły w piecu dokumenty ojca i pozostałości jego policyjnego umundu­rowania.
  • Nastąpiły liczne aresztowania.
  • Objęły one Polaków wyróżniających się stanowiskami, pozycją zawodową i społeczną.

Los ich podzie­liły niektóre książki, w tym o ?czerwonym kacie" Feliksie Ed­mundowiczu i album ze zdjęciami policjantów, kolegów ojca. Byli to nauczyciele, urzędnicy, działacze Strzelca, Sokoła, dyrektor Monopolu Tytonio­wego, a także jeden aktywi­sta Bund-u, ogółem kilkanaście osób.

  • Po wszystkich ślad zagi­nął.
  • Naiwnością byłoby przypuszczać, że nie będzie to dotyczyć nas.
  • Ale co robić?
  • Rozważaliśmy ukrycie się lub wyjazd.
  • Czyniliśmy już przygotowania do wyjazdu, aż tu w nocy z 12.
  • na 13 kwietnia 1940 roku pod eskortą stłoczono nas w towarowych wagonach i powieziono w nieznane.
  • Po 10 dniach wjechaliśmy na teren Baszkirii i tj za­atako­wała nas burza piaskowa o niebywałej sile.
  • Niebo zasnuwał czarny pył i mimo wczesnego popołudnia było ciemno, jak przy zaćmieniu słońca.

Mama my­ślała żeby przenieść się na Wileńszczyznę, do babci, lub do Miłosny pod Warszawą, bo tam mieszkał dziadek ze strony ojca. Piasek unoszony po­dmuchami wiatru wciskał się w oczy, do nosa, zgrzytał w zębach i pokrywał wszystko w wagonie.

  • To oczywiście nie przeszkadzało w pędzie do przodu.
  • Ten jakby pośpiech pociągu bardzo niepokoił wiezionych.
  • Wy­dawało się, że wjeżdżamy w jakąś otchłań.
  • Wszystkich opano­wał lęk.
  • Pozostał płacz i modlitwa.
  • Kiedy pociąg stanął, dobiegło nas stukanie w ściany są­siedniego wagonu i jakieś rozpaczliwe krzyki.
  • Okazało się, że umarła pani Tymichowa.
  • Zwłoki zostały zabrane.
  • Zagadką było, co zrobią z jej synkiem.

Po kilku godzinach, gdy doje­chaliśmy do Ufy, stolicy tej autonomicznej republiki, burza ustała. Moja mama wystą­piła do dowódcy transportu z prośbą o przejęcie opieki nad dzieckiem, uzasad­niając to bliską znajomością z państwem Tymichami, a nawet dalekim z nimi pokrewieństwem.

  • Jeszcze cztery dni jechaliśmy, by stanąć w szczerym polu.
  • To co mogliśmy dojrzeć przez nasze okienko, wyda­wało się dziwne.
  • Jak okiem sięgnąć pustkowie.
  • Żadnego drzewa czy krzewu, aż po horyzont.
  • Nie dotarło jeszcze do nas, że jest to kres naszej jazdy koleją.

Nie wyrażono na to zgody i dziecko zostało wzięte, jak oświad­czono, do domu dziecka. Samochód wiózł nas traktem przecinającym idealną równinę stepową, po morzu gęstej, skołtunionej trawy, w scenerii prerii amerykańskiej, którą doskonale znaliśmy z książek przygodowych.

  • Bawołów zastę­powały pasące się tu stada krów, a kowbojów czabany na koni­kach.
  • Przed samochodem pierzchnął tabun źrebaków.
  • Szybko uznaliśmy z Tadkiem, że będzie ciekawie.
  • Horyzont drgał od unoszą­cego się, ciepłego powietrza.

Jednak, gdy do­strze­gliśmy zapłakane oczy i bruzdy wyżłobione przez łzy na zaku­rzonych twarzach matki i innych kobiet, zdających sobie sprawę z sytuacji - przestaliśmy snuć plany przygo­dowe. Na horyzoncie, o czym jeszcze nie wiedzieliśmy, leżała nasza wieś - Zatyszynka.

  • Kiedy już do niej dotarli­śmy, wydała się na pierwszy rzut oka kopią wcześniej mi­janych wsi.
  • Właśnie ją przyszło nam pozna­wać w szcze­gółach przez kilka lat.
📘 Gdzie diabeł mówi dobranoc
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę

Powiązane produkty

Ta chwila
Andrzej Trzebiński Ta chwila W oślepiających zygzakach gałęzi stoi powietrza niebo każd...
3,49 zł
Książka moich rozczarowań
Rozczarowania polegają na tym, że to, co kiedyś było bliskie i miłe, staje się dalekie ...
13,00 zł
Nysa
Nysa to miasto przez wiele stuleci ściśle powiązane z biskupstwem wrocławskim. Było sto...
6,71 zł