Czy to prawda, że ta pierwsza miłość jest zawsze najsilniejsza? Początek lat 70.
Do jednego z nadbałtyckich kurortów, pełnego dansingów, na których królują tanga, fokstroty i… mewki, a przy barach zamawia się zwykle słynną lornetę z meduzą, przyjeżdża przystojny student, by dorobić jako ratownik. Niezdecydowaną Izę, która tak bardzo zawróciła mu w głowie, czy Kasię, zaradną życiowo studentkę prawa, z którą bynajmniej nie połączy go miłość od pierwszego wejrzenia?
Astry i opadłe róże na rondach przypominały, że to już początek jesieni, a późna zieleń drzew z kolorowymi plamami liści odcinała się barwnym kontrastem od szarości murów. Zdał sobie sprawę, że wcale się nie angażował, że to przyszło jakby samo, że nie włożył w to żadnego wysiłku.
Zrzucił z siebie ciężar, który go przygniatał, znowu był lekki i niezależny.