Historie ludowe: mało jest w ostatnich latach tematów, które równie mocno poruszałyby wyobraźnię Polaków. W tym wydaniu przyglądamy się dokładniej naszym chłopskim korzeniom i pytamy, co renesans tych tematów mówi o polskiej wspólnocie.
Maszynopis ma 26 ponumerowanych stron, do których - jakby rozochocony autor nie miał ochoty stawiać kropki - dodano kolejne trzy. I jeszcze nazwisko, miejsce i data, rok 1972.
W środku: wspomnienia organisty, teoretycznie spisywane przy okazji jubileuszu, ale już na pierwszej stronie autor umieszcza wiadomość, ze za czasów pańszczyzny, "jak nam opowiadał nasz ojciec, gdyby się spóźniono ze świtaniem do pracy, dostawał bicie od karbowego ławkowa sękata laga". Autorem parafialnej kroniki jest mój dziadek Jan Gajda, który porą zimową "pali papierosa, zęby skupić myśli i przelać na papier dawne życie chłopa z własnego przeżycia, z opowiadania mego staruszka ojca i z opowiadań znajomych mi starców".
Szczęśliwie wylicza nie tylko nazwiska proboszczów: opowiada o młócce, przędzeniu na kołowrotku i pojawieniu się we wsi pierwszej kosy. Owszem, o nauce gry na fisharmonii, objęciu funkcji organisty (w 1920 r.) - a potem o konstruowaniu "własnym sposobem" organów.
Nade wszystko jednak: o wiejskim życiu, choćby o zapustach i krawcowej Józefce, co "pierwsze majtki, jak miałem iść po raz pierwszy do szkoły z caigu mi uszyła", a teraz "porwała do tańca dziadka zwanego Stajdosem i celowo przewróciła go na snopek słomy, który był przygotowany dla niego na nocleg". Świadczą o tym nie tylko bestsellerowe i nagradzane książki Joanny Kuciel-Frydryszak, Adama Leszczyńskiego, Kacpra Pobłockiego i Radka Raka, czy popularne filmy i seriale, m.in.
W tym wydaniu przyglądamy się dokładniej naszym chłopskim korzeniom i pytamy, co renesans tych tematów mówi o polskiej wspólnocie. Wśród autorów i rozmówców są najważniejsze postaci obecnego zwrotu ludowego, ale również klasycy, którzy tematem zajmowali się od zawsze, m.in.