Wielopłaszczyznowa, intrygująca i niepokojąca powieść Katarzyny Gondek to historia dojrzewania młodej kobiety. Gorzki obraz nieszczęśliwej rodziny miesza się z mroczną i groteskową, niedziecięcą fantazją.
- Ale umowy o bycie rodziną nie da się łatwo wypowiedzieć.
Nor(m)a ma grubego, pijanego Ojca i chudą, złą Matkę, którą Ojciec bije. Nor(m)a ucieka więc z domu, którego nie ma, do szkoły, której nienawidzi, a potem znów ze szkoły do domu.
- Nie, nie na zewnątrz.
- Do brzucha.
- W głąb.
- W światy, które nosi w sobie każdy z nas.
Kiedy w jej życiu pojawia się chora Babka, okazuje się, że jest inna droga wyjścia. Przewodnikiem Nor(m)y będzie w nich nie biały królik, lecz Paw i Wąż, prostytutka i olbrzym, Staruszka i drewniany Jezus.
- Ale Nor(m)a i tak się zgubi.
- Do siebie.
- Katarzyna Gondek (ur.
- w 1982 roku w Kłodzku) absolwentka filmoznawstwa na Uniwersytecie im.
- Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz kursu dokumentalnego w Mistrzowskiej Szkole Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy.
- Autorka wierszy i opowiadań, filmów dokumentalnych i wideoklipów.
Po drodze pozna okrutne, dziwne baśnie, które trzeba poznać, żeby wrócić do świata. Na swoim koncie ma nagrodę główną w Konkursie Polskich Krótko- i Średniometrażowych Filmów z Najlepszym Scenariuszem 16.
- Lata Filmów w Warszawie za dokument Niewidzialni (2010), który zrealizowała z Jarkiem Piekarskim i Andrzejem Doboszem.
- Nakręciła też Miasteczko klip do wiersza Tadeusza Różewicza Bystrzyca Kłodzka, który zachwycił jury i widzów 16.
- edycji festiwalu literackiego PORT WROCŁAW 2011.
- Były święta.
- Cały dom pachniał jedzeniem przyprawionym szczyptą nienawiści.
- Jeszcze godzinę temu przez wszystkie betonściany naszej mieszkalnej nory przedzierały się wrzaski i brzęki.
- Tłuczenie naczyń i mlaśnięcia uderzeń.
- Matka wiła się we wściekłych pogróżkach, Ojciec obijał powietrze przepitym głosem.
- Wreszcie wybrzmiało kilka trzaśnięć drzwi i było po sprawie.
Teraz, niczym bokserzy po udanej walce, odpoczywali, każde w swoim kącie. Ojciec zasypiał przed telewizorem, a Matka dręczyła naczynia po obiedzie, więc to ja musiałam otworzyć gościom drzwi.