Humanizm jako realizm. Trzy szkice wokół myśli Paula Elmera More’a i Irvinga Babbitta Każdego, kto sięgnie po „Humanizm jako realizm”, czeka fascynująca wędrówka po tropach założeń nowoczesności.
Wizjonerzy, rewolucjoniści i reformatorzy na różne sposoby głosili wiarę w to, że ludzkość – dzięki poznaniu sekretów przyrody, obaleniu religijnych przesądów i realizacji śmiałych projektów politycznych czy nawet artystycznych – już wkrótce zjednoczy się ponad podziałami, by cieszyć się wiecznym pokojem i nieznaną dotąd swobodą egzystencji. Poszukiwali odpowiedzi na pytanie o to, dlaczego chęć naprawy świata i „wyzwolenia” ludzkości łatwo obraca się w coś przeciwnego, a rzeczywisty koszmar nader często okazuje się być produktem długo śnionych snów o raju na ziemi.
Na kartach swojej książki dr Paweł Armada wprowadza czytelnika w dotychczas właściwie nieznane w Polsce dzieło More’a i Babbitta. Co więcej, stawia tezę, że ich sposób widzenia rzeczywistości można i należy stosować tu i teraz.
Zaprasza do myślenia na serio i proponuje przygodę intelektualną o tyle może niebezpieczną, o ile najważniejsze złudzenia, które musimy przezwyciężyć, by rozumieć nasze czasy, to właśnie te, które z chęcią żywimy na własny temat. „Wojujący Budda z Harvardu” i „pustelnik z Princeton” – dwóch zaprzyjaźnionych myślicieli, którzy pozostawili po sobie genialną spuściznę, obracającą wniwecz – celebrowane zewsząd – złudne założenia na temat natury ludzkiej.
Wszystkich nas, z lewa i z prawa, myśl nowożytna sadza w ławach jednego naturalistycznego „kościoła” i wszystkim nam podaje opium jednej humanitarystycznej „religii”.