Teresa Torańska nie miała żadnego lęku przez postaciami, które na ogół budzą respekt. Już po autoryzacji słynnego wywiadu z generałem Wojciechem Jaruzelskim jej rozmówca wciąż miał jakieś wątpliwości.
- Targi o każde zdanie trwały jeszcze przez telefon w redakcji.
- Staraliśmy się być w dziale cicho.
- I nagle słyszymy, jak Teresa mówi do Jaruzelskiego: Co?
- Dygocik!?
- Dygocik się pojawił?
- Mam nadzieję, że rozmowa Małgorzaty Purzyńskiej wyjaśni czytelnikom fenomen Teresy Torańskiej.
- Fenomen człowieka i dziennikarki.
- Jest w tej rozmowie mnóstwo zaskoczeń.
- Mnie najbardziej zaskoczyła pointa.
- Teresa po raz pierwszy wyznaje, kto był w jej zawodzie idolem absolutnym.
Myślę, że ta rozmowa dlatego stała się tak ważna, a nawet historyczna, że Teresa była w niej sobą i traktowała generała tak, jak może go nikt od dziesięcioleci nie traktował: wyrozumiale i zwyczajnie. A ponieważ to też mój idol absolutny, zatelefonowałem, by spytać, co idol mówi o Teresie.
- A mówi tak: Reporterzy potrafią poświęcić bohatera dla trafnego słowa, dla udanego tekstu.
- Jeśli rezygnują, to z bólem serca.
- Teresa rezygnowała bez żalu.
- Ponieważ była równie dobrym człowiekiem jak reporterką.
- Polecam Państwu ten jeden z ostatnich wywiadów Teresy Torańskiej.
- Nie ma znaczenia, że to nie ona go przeprowadzała.
- Ze wstępu Mariusza Szczygła