Rufin wraz z ojcem i siostrą wiodą monotonne życie w mieście zwanym En Lapu. Metropolia ta jest jedną z nielicznych ocalałych, które cudem egzystują pośród martwych terenów zmienionych w bezbrzeżną pustynię.
Zanieczyszczenie powietrza i głód stanowią duży problem, dlatego władze organizują pobory plantacyjne służące ręcznemu zapylaniu drzew. Znudzony dotychczasowym życiem Rufin zgłasza się na ochotnika i wraz z tajemniczym, nowo poznanym towarzyszem mają do przebycia ponad sto kilometrów pustyni piechotą.
Nie wiedzą jeszcze, że względnie prosta wyprawa przerodzi się w walkę o lepsze jutro JAWA pierwotnie miała nawiązywać do wizji umierającego świata. Gdy zapełniałem literami pierwsze strony tekstu, nie miałem jednak pewności, jak potoczą się losy bohaterów.
Ciekawość tego, jaki będzie finał tej historii, motywowała mnie, by codziennie siadać przed klawiaturą i pisać.