Młyny sprawiedliwości mielą powoli - prawdopodobnie każdy zna to powiedzenie dotyczące sposobu działania prawa. Szczególnie ciekawe jest w nim jednak nie to, co przysłowie wprost stwierdza, ale co milcząco zakłada.
Przyjmuje ono, że sprawiedliwość można porównać do młyna wykonującego kołowy, zdałoby się jałowy, ruch, w wyniku którego powstaje jednak treść nowa jak mąka sypiąca się spod młyńskich żaren, czyli rozstrzygnięcie prawnego zagadnienia. Badając kolejne koncepcje z tej dziedziny, autor odsłania przy okazji, na czym polegają związki między teorią a praktyką prawną.
Jak się okazuje, również one mają charakter refleksyjny, rodząc potrzebę nieustannej wędrówki od teorii do praktyki i z powrotem.