Takie twarze miewali słynni oszuści. Dzięki tej twarzy może być każdym: w Witebsku Mesjaszem, w Leningradzie — profesorem.
- Kiedy przyjeżdża do Warszawy, miejscowym wyznawcom przypomina Mickiewicza.
- Kiedy umiera w Leningradzie, uczniowie widzą w nim Chrystusa.
- Przyjaciel robi ostatnią serię portretów.
- (Na pierwszym rysunku twarz jeszcze żyje.
- Na drugim jest martwa jak poduszka).
- Kim jest bohater tej opowieści?
- Twórcą, prorokiem czy może wielkim mistyfikatorem?
W książce Marcina Wichy spacer po wyimaginowanej wystawie prac Malewicza staje się pretekstem do opowieści o utopijnych projektach i niespełnionych marzeniach, o rosyjskiej rewolucji i naszej współczesności. Eksponatami są tu obrazy, znaki interpunkcyjne, buraki cukrowe i ludzkie losy.
- Tego dnia sam chce być farbą.
- Czuć tę farbę na sobie.
- Chce się nią posmarować.
- Owinąć.
- Chce ją zobaczyć całym ciałem, bez użycia oczu.
- Nie chce być malarzem.
- Chce być obrazem.
- Kolorem.
- Wszystkimi kolorami.
- Najlepiej królem kolorów w kolorowej szacie.
- Chce mieć kolorowe skrzydła, zostawiać za sobą barwną smugę.
Autor umyka muzealnej narracji, z uśmiechem i nie bez ironii podejmuje grę z konwencją artystycznej biografii, a jednocześnie, już całkiem serio, próbuje znaleźć język zdolny uchwycić istotę malarstwa - i daje przy tym niezwykły popis literackiego kunsztu.
📘 Kierunek zwiedzania
Sprawdź cenę i dostępność tej publikacji.
👉 Zobacz ofertę