Klasztor pod Sandomierzem. Das Kloster bei Sendomir Edycja dwujęzyczna: tekst w języku polskim i niemieckim.
Franz Grillparzer, (1791-1872) austriacki pisarz, poeta i dramaturg był synem chłopa pochodzącego z Górnej Austrii, Wenzela Grillparzera. Matka zaś, pochodząca z wiedeńskiej rodziny mieszczańskiej Sonnleithnerów, była osobą ciepłą, dobroduszną, odznaczającą się pasją do muzyki, którą udało się jej zaszczepić we Franzu.
Sam późniejszy pisarz, od najwcześniejszych lat zauroczony był literaturą i czytał wszystko, co tylko wpadło mu w ręce. Już od dzieciństwa był zafascynowany baśniami, legendami i opowieściami o rycerzach, duchach, zjawach, tajemnicach, o magii i cudownych zdarzeniach.
Po śmierci ojca, rodzina znalazła się w niemal beznadziejnej sytuacji z powodu długów, jakie pozostały po zmarłym. Franz, sam się ucząc, jednocześnie udzielał korepetycji, aby jakoś utrzymać rodzinę i zarobić na swoje własne utrzymanie.
Został strasznie dotknięty przez los, gdyż zarówno jego bracia, jak i matka popełnili samobójstwo. Historia zaczyna się od tego, że dwaj niemieccy rycerze jako posłowie udający się na dwór króla Jana II Sobieskiego będąc w drodze postanawiają przenocować w jednym z sandomierskich klasztorów.
Tu spotykają mnicha, którego proszą o opowiedzenie dziejów klasztoru, o osobę jego założyciela. Mnich początkowo się wzbrania, ale w końcu opowiada im nader interesującą, ale i smutna historię o miłości, zdradzie, morderstwie i pokucie.
Posłowie są wstrząśnięci, szczególnie wtedy, kiedy w końcu zrozumieli, że tak naprawdę tajemniczy mnich opowiedział im historię swojego życia... Die Geschichte beginnt damit, dass zwei deutsche Ritter als Boten unterwegs an den Hof des kriegerischen Johann Sobiesky im Kloster von Sendomir Unterkunft finden, um die Nacht zu verbringen.
Diese beginnt damit, dass Graf Starschensky bei einem Besuch in Warschau Elga, eine junge, schöne Frau, kennenlernt, die ihn um Hilfe für ihren alten, kranken Vater bittet. Sein Glück nimmt noch zu, als seine Frau ein Kind bekommt, das ebenso schön wie die Mutter ist...