Jak na monarchę słynącego z tak bujnego życia intymnego, Henryk VIII tradycyjnie przedstawiany jest jako zaskakująco świętoszkowaty. Jednak dla kobiet, które dzieliły z nim łoże, prawda mogła być zupełnie inna.
Kobiety Henryka w sposób wyjątkowy mogły doświadczać napięć, jakie budziło w nim ścieranie się ze sobą jego rycerskich ideałów z pożądliwością przystojnego, wysokiego, wysportowanego władcy. Jego pierwsze małżeństwo z Katarzyną Aragońską było niczym romans z bajki, lecz intymne przygody z Anną Stafford, Elżbietą Carew i Jane Popincourt szybko położyły się cieniem na rodzinnej sielance.
Później kolejne oficjalne królewskie metresy: Bessie Blount i Maria Boleyn, narażały swoją reputację, rodząc jego nieślubne dzieci. Henryk nie musiał obawiać się - co było zresztą charakterystyczne dla epoki, w której żył - że przypadkowe romanse mogą zagrozić jego małżeństwu.
Działo się tak, dopóki nie spotkał jedynej kobiety, która odważyła się trzymać go na dystans. Henryk był mężczyzną o wybujałym libido, gotowym poruszyć niebo i ziemię dla kobiety, której pragnął.