Piotr Wojciechowski, laureat m.in. Nagrody literackiej Fundacji im.
Kościelskich (1978), Nagrody Polskiego PEN Clubu (1993) w "Kochanku królowej roju" kontynuuje wędrówkę przez stolicę z bohaterami "Przebierańców i przechodniów" (Nagroda Literacka m. Jego pogubieni życiowo bohaterowie próbują posklejać swoje życie, nadać mu sens, czymś zapełnić...
Znamy to dobrze z życia codziennego, jednak w misternie utkanych przez Wojciechowskiego fikcjach, zyskują one nowy wymiar i wyraz. Jego pisarstwem bowiem rządzi opowieść, a w niej to co realne, funkcjonuje dokładnie na takich samych prawach jak to, co wyobrażone - ale nigdy ze zmyślonym czy wyssanym z palca.
Karol Samsel: "To proza będąca klasą samą w sobie, wzbudzająca skojarzenia z warszawskimi "małymi formami prozą" Marka Nowakowskiego (...) gdzie Warszawa jest czymś w rodzaju magicznego kłębowiska indywiduów na pograniczu cudowności ludzkiego księstwa i... U Wojciechowskiego jest przecież bardzo podobnie, a poza tym błyskotliwie uruchomione zostają kody klasyczne - bo i jest tu aż czternaście opowiadań "kalejdoskopowo" zaplatających się na siebie - a zatem jest trochę tak, jakby Wojciechowski układał Dekameron warszawski, i sam tytuł poza Nowakowskim sugeruje podobne prozy o kochankach-własnościach swoich obiektów przywiązania (dość tu przypomnieć najsłynniejszy z przykładów, Kochanka lady Chatterley Herberta Davida Lawrence'a)".