Nowa powieść Mariusza Czubaja zdecydowanie nie jest kołysanką. To mocna kawa, i to z koniakiem!
Jesień 2008 roku, Warszawa, zagmatwane śledztwo i seryjny zabójca... Nieuchwytny morderca - nazwany przez policjantów Doktorem Śmierć - zabija bezdomnych zastrzykiem w serce, a następnie odcina denatom dłonie.
Okazuje się, że perfekcyjnie zaplanowane zbrodnie łączą się z tajemniczym zgonem pewnego przedsiębiorcy, który kilkanaście lat wcześniej zatrudniał w swojej fabryce imigrantki ze Wschodu. W tle wydarzeń jak zły cień pojawia się pacjent szpitala psychiatrycznego na Śląsku, zwany Inkwizytorem, czyli morderca, który wiele lat temu omal nie pozbawił życia Rudolfa Heinza.