Korniszonek to rezolutny siedmiolatek, który chciałby jak najdłużej pozostać Jacusiem, Jacuniem, Niuniusiem, Dziubdziusiem, Lalunią Mamuni. Niestety, jako siedmiolatek musi iść do szkoły i to właśnie szkoła staje się jego życiowym problemem.
- Ale problemy służą do tego, by sobie z nimi radzić.
- Jak Korniszonek poradzi sobie z nauką?
- Chciałby osiągnąć rzecz niemożliwą - uczyć się, nie ucząc.
- Gorzej z nauką.
- Bo jak można nauczyć się tych wszystkich powykręcanych literek?
- I po co w ogóle tracić na nie czas, skoro wokół dzieje się tyle dużo ciekawszych rzeczy.
- Korniszonek uporczywie poszukuje sposobu na zdobycie wiedzy.
- A jest chłopak pomysłowy jeśli chodzi o wyszukiwanie owych sposobów.
- Niestety, wszystkie są zawodne.
Szkoła sama w sobie nie jest taka zła, gdy traktuje się ją, jako plac zabaw; na korytarzu można rozegrać ligę mistrzów, można zostać bohaterem łapiąc złodzieja. Nawet pożyczony potajemnie od brata długopis, mający przynosić piątki, też nie zdał egzaminu.
- I wtedy z pomocą przychodzi mały czarodziej Mietek.
- On jest jedyną nadzieją dla Jacka.
- Korniszonek chce wierzyć, że za pomocą czarów zdobędzie wiedzę i stanie się najlepszym uczniem w klasie.
- Ale to wcale nie jest takie proste, bo Mietek nie jest jeszcze prawdziwym czarodziejem.
- Przygody Korniszonka już od kilku lat cieszą zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Choć mówi, że ma 700 lat, to tak naprawdę jest w wieku Jacka, bo tam, skąd pochodzi, planeta obraca się 100 razy szybciej niż Ziemia... Grażyna Bąkiewicz - urodziła się w Łodzi, gdzie do dzisiaj mieszka, bo lubi swoje miasto.
- Z wykształcenia jest historykiem.
- Aby nie spędzić życia w zakurzonych archiwach po studiach podjęła pracę w szkole.
- Potrzebę pisania zrealizowała w sposób najprostszy z możliwych - wymyślała bajki dla swoich małych córek.
- W latach osiemdziesiątych wzięła udział w ogólnoposkim konkursie literackim na najpiękniejszą bajkę i wygrała.
- Tak wszystko się zacząło.
- "Kornioszonek" powstał, gdy zapragnęla napisać prawdziwą powieść.
- Pomysłów dostarczały jej dzieci - własne i te których uczyła w szkole.
Miało to być zajęcie przejściowe, ale wciągnęło ją tak bardzo, że spędziła z młodzieżą 20 lat. Jak sama przyznaje urwis, który z niezwykłą wytrwałością szukał sposobu, by nie ucząc się, zdobyć całą mądrość świata, jest jej najulubieńszym bohaterem spośród wszystkich, które wymyślia.
- Są to powieści dla młodzieży i dorosłych.
- Za powieść "O melba" otrzymała w 2002 roku I nagrodę IBbY.
A dorobek pisarski ma bogaty, należą do niego takie tytuły jak: "O, melba", "Stan podgorączkowy", "Będę u Klary", " Opowieść z perłą w tle", "Coś za coś", "Muchy w butelce".